Sunday, April 22, 2012

Skarpetki do japonek to nie obciach, czyli coś o ubiorze Hindusów

Karl Lagerlfeld skomentował kiedyś swoją kolekcję inspirowaną modą indyjską twierdząc, że Indie to jedyny kraj, gdzie nawet ubodzy ludzie wyglądają szykownie. I to prawda. Kobiety, bez względu na status czy przynależność do kasty noszą bajecznie kolorowe stroje. Mężczyźni zaś preferują klasykę - garniturowe spodnie w kant i koszula to standardowy strój męski, nawet na obszarach wiejskich.

Podczas gdy moda zachodnia wkrada się na ulice Nowego Dehli, w mniejszych miastach i wioskach tradycje w ubiorze są wiernie zachowane od stuleci. Stroje noszone przy pracach domowych są nie mniej szykowne niż te zakładane na specjalne okazje. Nie mogłam wyjść z podziwu, gdy tylko opuściłam teren lotniska w Dehli. Moja szyja obracała się o 180 stopni za każdym razem, gdy mijaliśmy pięknie ubrane kobiety idące poboczem. Cekiny i kamyczki haftowanych saree mieniły się w słońcu, a kolory migały w oknie auta jak w kalejdoskopie.

Strój kobiecy
Dorosłe kobiety z reguły noszą saree. Ubiór ten składa się z trzech elementów: halki (petitcoat), bluzy (choli), oraz saree. Saree to pas materiału o kształcie prostokąta, długi na ok. 5-6 m. Dół saree wzmocniony jest ozdobną taśmą, która sprawia, że ubiór ładnie formuje się wokół sylwetki. Drugi koniec saree zwany jest pallu - jest to ozdobna część stroju, którą po złożeniu dla wygody przerzuca się przez ramię na plecy; natomiast w czasie przyjęć i uroczystości pallu rozwija się i prezentuje na całej długości ręki. Zamężne kobiety używają pallu aby osłonić głowę przed wzrokiem mężczyzn z rodziny męża. Starsze kobiety zakrywają głowy z przyzwyczajenia, nawet pod nieobecność teścia i szwagrów. Kiedy próbuję zakryć moją krótką fryzurę pod pallu kobiety żywo protestują tłumacząc, że to wbrew tradycji.

Saree jest strojem niedrogim, gdyż jego uszycie nie wymaga wiele czasu i umiejętności krawieckich - wystarczy jedynie proste obszycie chroniące materiał przed strzępieniem, ewentualnie dodanie taśm ozdobnych i aplikacji. Jednak wiązanie saree jest sztuką, początkowo trudną do opanowania nawet hinduskim dziewczętom. Kobiety pomagają sobie agrafkami i zgrabnie mocują te elementy ubrania, które mogą się zsunąć. Najpierw zakłada się halkę, którą dopasowuje się w talii za pomocą tasiemek. W halkę wpycha się górną krawędź saree i kilkukrotnie oplata dookoła. Charakterystyczne fałdy uzyskuje się przez harmonijkowe złożenia.

Saree zakładane na codzień są wygodne i przewiewne. Staruszki noszą cienkie, bawełniane, o stonowanych barwach. Młodsze kobiety ubierają się bardziej kolorowo, a ich półprzezroczyste stroje wykonane są z tkanin półsyntetycznych. Saree noszone na specjalne okazje szyje się z jedwabiu, albo ozdabia cekinami i koralikami.

Przymiarka weselnego saree i pierwsza ekscytacja tym egzotycznym strojem. Druga kobieta od lewej nosi salwahr kameez.
Moje saree noszone na ślubie było tak ciężkie, iż obawiałam się, że misterne udrapowanie rozpadnie się przy każdym następnym ruchu. Na szczęście potężne agrafki sprytnie ukryte między fałdami stroju dobrze się sprawdziły. Mocno ściśnięta halka niemiłosiernie wbijała się w skórę, a ozdobiony cekinami materiał wkasany za halkę drażnił skórę. Bo prawda jest taka, że osobom nieprzyzwyczajonym nosić saree wcale nie jest łatwo. Warto dodać, że strój ten wymaga od kobiety pewnej gracji. Aby figura dobrze prezentowała się w saree, kobieta musi przyjąć wyprostowaną postawę. Niektóre kobiety bez skrempowania odsłaniają brzuch i kawałki pleców. Kobiety pracujące w urzędach czy hotelach noszą saree w ten sposób, że cały tułów jest starannie zakryty - jedyne odsłonięte części ciała to dekolt, ręce od łokci i stopy.

Saree w wersji wieczorowej

Ubiór panny młodej jest w kolorze czerwonym - ten kolor symbolizuje czystość

Młode dziewczęta oraz dziewczynki noszą salwahr kameez albo churidar kameez. Salwahr składa się z szerokich, luźnych spodni (salwahr - szarawary) z bufiastymi nogawkami i sięgającej połowy ud tuniki, zaś churidar stanowią wąskie spodnie typu legginsy noszone razem z długą, rozszerzaną, często plisowaną tuniką/sukienką. Na ramionach nosi się dupattę - rodzaj chusty, którą także można przykryć głowę.

Mała Shrea nosi churidar kameez - to ubiór na specjalną okazję - ślub wuja. Na co dzień
biega w spodniach jeansowych i t-shirtach. Bardzo małe dziewczynki strzyże się na krótko,
ciężko odróżnić je od chłopców.

W chłodniejsze dni można okryć się wełnianym szalem, który nasuwa się na głowę. Szale zdobione są chaftami a ich ojczyzną jest Kaszmir. Popularne są także swetry z błyszczących włóczek, które nosi się również do saree.

Strój męski
Mężczyźni zaadoptowali modę zachodnią w większym stopniu niż kobiety. Jest to jednak moda dość archaiczna. Codzienny strój mężczyzny składa się ze spodni prasowanych w kant, paska, koszuli i marynarek. Dzieci, młodzież i przedstawiciele młodego pokolenia noszą jeansy i bluzy z dzianiny. W obszarach mniej zurbanizowanych strój mężczyzn staje się bardziej tradycyjny. Proste koszule (kurta pajama) szerokie spodnie dhoti, czasami zastępowane kawałkiem tkaniny owiniętej wokół bioder. Bardziej oficjlanym ubiorem jest sherwani - starannie skrojony i uszyty, dopasowany do sylwetki rodzaj płaszcza sięgającego poniżej kolan. Sherwani jest strojem bardzo eleganckim i dostojnym, noszą go mężczyźni którzy chcą zaprezentować przywiązanie do tradycji, np. podczas zaślubin lub imprez okolicznościowych.

Biżuteria
Jeżeli w naszej kulturze nadużywanie biżuterii jako dodatku do stroju codziennego kojarzy się z kiczem, o tyle w Indiach jest to wyznacznik statusu społecznego. Nawet ubogie kobiety ozdabiają kostki ciężkimi srebrnymi bransoletami. Złoto jest najpopularniejszym kruszcem do wyrobu biżuterii. Kolczyki, pierścionki, czy naszyjniki są misternie wykonane z drobnych elementów przypominających blaszki. Ciężko mi zrozumieć, jak można krzątać się po domu obwieszona taką wyrazistą biżuterią. Kobiety wałkują ciasto a na ich palcach błyszczą  ogromne pierścienie, a nadgarstki pobrzękują banglami - bransoletami z tworzywa, niekiedy ozdabianymi złotem lub jego imitacją. To właśnie ilość biżuterii wyznacza status społeczny kobiety, a nie strój.

Normą  jest noszenie kolczyka w nosie. Pewna dziewczyna przyjechawszy do Europy zdziwiona spytała, czy tu noszenie tego typu ozdoby jest zabronione. Nawet małe dziewczynki noszą  drobne kolczyki w kształcie kwiatu. Panowie z kolei ograniczają się do masywnych sygnetów, które są pierścieniami zaręczynowymi. Jak pisałam wcześniej - podczas ceremonii zaślubin młodzi wymieniają się girlandami, a zamiast obrączek noszą na palcach pierścionki, które wręczają sobie podczas zaręczyn. Niespotykanym w Europie elementem biżuterii damskiej jest tikka - ozdoba mocowana po środku głowy, opadająca na czoło. Tikka jest popularnym dodatkiem stroju ślubnego, natomiast nie spotkałam się aby ktoś nosił tę ozdobę na co dzień.

Trzeba jeszcze pamiętać, że Indie to kraj wielu kultur, bardzo zróżnicowany etnicznie, stąd też stroje mieszkańców Indii są wielorakie. Sposobów noszenia saree jest tyle, ile regionów w tym ogromnym kraju. Spotkasz tu muzułmańskie kobiety odziane od stóp do głów w ciemne, bezkształtne tuniki i towarzyszących im mężczyzn przykrywających głowę taqiyah. Są też Sikhowie w ogromnych turbanach, o dodających powagi mężów brodach. Są też mieszkańcy wielkich metropolii, którzy kosztem tradycji kopiują styl kultury zachodu, czyniąc te miejsca coraz bardziej podobnymi do wielkich stolic miast europejskich. Wygoda czy też moda sprawia, że coraz więcej młodych, dobrze wykształconych kobiet zamienia kolorowe zwiewne saree na jeansy?


Skarpetki do japonek - to nie obciach!

Mała Richel wygląda jeszcze jak chłopiec.
 Za kilka lat będzie nosić kolczyk w nosie i kolorowe wdzianka, tak jak jej starsze kuzynki.

Strój młodej pary do duża inwestycja. Skromność nie przystoi.

Starsze kobiety noszą wygodne, przewiewne, chociaż skromne stroje z bawełny

Dziewczyna nosi na czole ozdobę zwaną tikka - to prezent od szwagierki,
podarowany na przywitanie nowej kobiety w rodzinie.

Połyskujące swetry to hit. Żywych kolorów nie boją się nawet panowie.


Zdejmujemy miarę na choli - krótki top noszony do saree podarowanego na pożegnanie
przez naszych gospodarzy. 

Warsztat krawiecki znajduje się w każdej, nawet najmniejszej miejscowości

Zapomnij o tym, że wtopisz się w tłum, bo Twoja biała twarz i tak będzie wystawać spod dupatty, i budzić jeszcze więcej
zainteresowania, co "ingles" robi w miasteczku takim jak to i czemu chce wyglądać tak jak my?

Tuesday, January 24, 2012

Indie od kuchni / Indian Cuisine

[scroll down for English]
Bogactwo smaków kuchni indyjskiej poznałam jeszcze w Danii, dzięki znajomym z Indii, którzy tu mieszkają. Oni zwykli mawiać, że kuchnia europejska jest pozbawiona smaku i z tęsknoty za domowymi potrawami brali się za gotowanie. Miałam też okazję skosztować indyjskiej kuchni w hinduskich restauracjach, ale zarówno na Nowej Zelandii, jak i tu, w Europie, potrawy te nie dorównywały jakości dań serwowanych w Indiach. 

Oczywisty jest fakt, że Indie to kraj ogromny i zróżnicowany etnicznie, a także kulturowo, dlatego tradycje kulinarne są także zróżnicowane. W tym poście postaram się brzybliżyć kuchnię z regionu północno-zachodniego.

Pierwsze cztery dni naszego pobytu w Indiach spędziliśmy w wiosce położonej ok. 150 km na wschód od New Delhi - w rodzinnym domu naszego znajomego, który zaprosił nas na swój ślub. Rodzina Yasha jest tradycyjna pod każdym względem, dlatego w domu naszego przyjaciela nie jada się mięsa ani jaj, ani żadnej potrawy zawierającej składniki, które wymagałyby uśmiercenia zwierzęcia. Białko jest dostarczane organizmowi w postaci warzyw strączkowych i produktów mlecznych. Ciecierzyca i soczewica to podstawy tworzące prostą, smaczną i zdrową kuchnię. Węglowodanów dostarcza ryż oraz placuszki z mąki i wody - roti albo paratha. Roti są płaskie jak naleśniki, ale troszkę mniejsze. Nagarnia się nimi ryż i sosy, zatem zastępują one sztućce - w Indiach jada się rękami i nie jest to wcale takie łatwe dla kogoś, kto całe życie posługuje się nożem i widelcem. W restauracjach jako dodatek do potraw z ryżem podaje się też naan - to gruby, wydłużony płaski chlebek, który dobrze smakuje z rostopionym masłem i czosnkiem. Naan jest na tyle sycący, że na mniejszy apetyt może służyć jako potrawa sama w sobie.


Kobieta wałkuje ciasto na parathę /
Woman rolling out paratha 

Paratha

Kucharz w domu Tyagich przygotowuje parathę /
The cook is frying paratha

Paratha to dwa placki złączone razem. Pomiędzy plackami znajduje się farsz, którego skład zależy od inwencji kucharza, ale najczęściej są to zmiażdżone warzywa (kalafior, cebula, ziemniaki). Potrawy przygotowane przez naszych gospodarzy są łagodne w smaku i proste w formie. Dla amatorów czegoś ostrzejszego podaje się pikle - cytrusy zamarynowane w bardzo ostrej zalewie. Kawałek pikla nakłada się na talerz i drobi na malutkie kawałki, aby powoli dozować sobie ten dodatek w czasie posiłku.

W czasie przyjęcia weselnego oraz ceremonii organizowanej dzień wcześniej serwuje się potrawy bardziej urozmaicone w smaku i znacznie bardziej pikantne. Moim ulubionym daniem stał się palak paneer, który nasz przyjaciel przygotowywał jeszcze w Danii. Jest to potrawa składająca się ze szpinaku, pomidorów oraz twardego sera przypominającego fetę - paneer. W Indiach miałam okazję spróbować jeszcze kilka wariacji tej potrawy. Generalnie wszystko, co miało w wśród składników paneer pochłaniałam bez zastanowienia. W restauracjach McDonald'a można dostać vegetariańską kanapkę, która zamiast burgera zawiera solidny plaster paneer. Niestety nie było mi dane spróbować, gdyż wówczas pomyślałam, że byłoby to kulinarnym przestępstwem odwiedzać sieciówkę, gdyż restauracje te serwują to samo jedzenie na całym świecie. Pomyliłam się.

Śniadanie na ciepło - basmati z ciecierzycową kluską /
Our lunch - basmati rice with chickpea ball

Jednorazowe talerzyki są wykonane z liści bananowca /
Disposable plates are made of banana leaves 

Kucharz zmaży dosy - rodzaj naleśników /
The cook is making dosa - a sort of pancakes

Palaak Paneer 


Odświeżacz oddechu - kminek zmieszany z bryłkami cukru /
Breathe refreshment - cumin and sugar 
Czasami trudno powiedzieć czy jedzona potrawa to deser czy wytrawna przekąska,
ponieważ kompozycje smakowe łączące słodycz i słony smak są dość często spotykane /
Sometimes it is difficult to classify dishes to desserts or appetizers because sweet, salt and sour are
commonly combined together.

Do ciepłych dań podaje się też surowe warzywa w postaci sałatki - pomidory, ogórki, cebulę i rzodkiew pokrajaną w plastry układa się na talerzu i oto cały przepis. Ogromne znaczenie ma smak tych warzyw - ogórek jest bardzo aromatyczny, niemalże jak melon, a pomidory mięsiste i słodkie, przypominają smak pomidorów malinowych. Do posiłku pije się wodę, a po nim aromatyczną herbatę z przyprawami i mlekiem - w Europie znają jako chai latte. Herbata jest niesamowicie słodka i bardzo mleczna, bo w domu Yasha dodaje się świeże, niepasteryzowane i tłuste mleko. Kilka kawałków usmażonego ciasta i taka herbata popijana na ganku w rześki i mglisty poranek to cudowny początek aktywnego dnia. Zwyczaj zaparzania takiej herbaty przeniosłam do domu i służy mi ona jako zastrzyk energii zamiast kawy.

Rasgulla, smażone ciasto i herbata z mlekiem - śniadanie /
Rasgulla, home made snacks and Indian tea

Herbata z mlekiem i przyprawami /
Indian tea with milk and spices, sometimes called chai latte


A oto jak przyrządzić herbatę po indyjsku. Podaję składniki na ok. 4 małe filiżanki albo dwa solidne kubasy.

0,5 l wody
250 ml pełnotłustego mleka
1 czubata łyżka czarnej herbaty liściastej (ja używam earl grey)
2 goździki
ok 2 cm. kory cynamonowej
pół łyżeczki zmielonego kardamonu
pół łyżeczki zmielonego imbiru
cukier

Przyprawy utłuc w moździerzu. Wodę zagotować z przyprawami ok. 5 minut. Następnie zdjąć z ognia i dosypać herbatę, poczekać aż naciągnie i dolać mleko, ponownie zagotować. Posłodzić wedle uznania, jednak nie radzę sobie żałować. Prawdziwa herbata po indyjsku jest pieruńsko słodka. Mleko też powinno być pełnotłuste - inaczej napój ma zupełnie inny smak. Nie jest to herbata dietetyczna, to fakt. Zamiast mielonych przypraw lepiej jest użyć świerzych, w całości i utłuc je w moździerzu.

Rada - siostra naszego przyjaciela przygotowuje herbatę /
Rada - our host's sister is preparing tea

Napar herbaciany musi się zagotować razem z mlekiem /
Tea leaves are boiled with spices and milk

Na koniec trzeba tylko odcedzić przyprawy i fusy /
Then you have to drain leaves and spices

Desery i słodkości to temat szczególnie bliski mojemu podniebieniu, albowiem otwarcie przynam, że jestem łakomczuchem. Większość słodyczy wyrabia się na bazie mleka i cukru trzcinowego. Słodkości pokrojone w kostkę i aromatyzowane kardamonem przypominają kruche krówki. A te w formie kulek, z dodatkiem kokosa albo szafranu kojarzą się z czekoladkami rafaello. Zamiast twardych karmelków do ssania, przygotowuje się śnieżnobiałe słodycze z drobnego cukru, które smakują jak cukrowe baranki. W ramach przekąski jada się  ryż preparowany albo chrupki z mąki ryżowej. Na szczególną uwagę zasługują twarde mleczne lody nazwane kulfi. W Padli jest jeden mężczyzna, który trudni się wyrabianiem kulfi. Pewnego wieczoru zjawia się w domu naszego przyjaciela, z drewnianym kuferkiem, który pełni funkcję przenośnej lodówki. Gruby materiał i kilka warstw gazet chroni lodową bryłę przed roztopieniem. Trudno jest opisać konsystencję kulfi. Jest to dość gęsty i zwarty deser, bardzo tłusty i kremowy. Kulfi aromatyzuje się kardamonem i pistacjami, a także wodą różaną. Innym deserem, który przypadł nam do gustu to rasgulla - kulki z semoliny i sera, zalewane syropem cukrowym.

Cukierek / A bonbon

Przenośna "lodówka" a w środku kulfi / Portable "fridge" with kulfi

Kulfi 
Ryż prażony / Rice snack

W miastach popularnym zwyczajem jest stołować się na ulicy. Punkty gastronomiczne na targach i w pobliżu atrakcji turystycznych oferują ciepłe i pikantne posiłki. Potrawy serwowane w hotelach są natomiast bliższe standardom kuchni indyjskiej w Europie. Warto pamiętać wybierając się do Indii, że w kraju tym obecna jest zupełnie inna flora bakteryjna, do której nasze organizmy nie są przystosowane. Jeśli nie posiadamy medykamentów chroniących nasz układ pokarmowy przed nieproszonymi bakcylami, szybko utracimy apetyt i nawet najlepsze przysmaki kuchni indyjskiej nie będą nam smakować. My także pod koniec naszej wyprawy zatęskniliśmy za prostymi smakami kuchni polskiej, a kotlet mielony z ziemniakami stał się szczytem kulinarnych tęsknot.

Kucharz na zewnątrz baru, w którym jedliśmy w drodze z Padli do Agry; tam gdzie nie ma turystów, nie ma też potrzeby
urządzania punktów gastronomicznych na modłę zachodnią; goście mogą zjeść na plecionych ławkach z kawałkiem deski zamiast stołu /
The cook is working outside the bar, where we ate on the way to Agra; in places where tourists usually don't come
there is no need to arrange restaurant space in a western style; guests can sit on basket-work benches; one peace of wood is fine to serve as a table

Amatorom kulinarnych wrażeń i egzotycznych smaków polecam kuchnię indyjską z całego serca. Jeśli lubicie gotować, to zapewniam, że przy pomocy prostych składników i odpowiednio dobranych przypraw można wyczarować na talerzu iście kulinarne cudo. Tych, którzy do kuchni wchodzą tylko po herbatę wysyłam zaś do restauracji. Smacznego :-)


Piec do wyrabiania ghee - tłuszczu z mleka krowiego / The oven used to prepare ghee
Paliwo :) / Fuel 

Bratowa i kobiety z rodziny a także sąsiadki, które na czas ślubu pomagają w domu; w tle otwarta kuchnia, używana w porze
suchej /
Yash's sister-in-law, women from family and neighbors, who helped in the house on wedding time 

Kobiety noszą piękne kolorowe stroje, nawet gdy pracują
/ Women wear colorful outfit even when they work in the kitchen

Kuchnia / The kitchen
* * *

I have had occasion to taste Indian cuisine before I went to India thanks to my Indian friends who live here. They used to say that European cuisine is tasteless so they started to cook, even though they have never done it before. I have also eaten in many Indian restaurants, but these dishes  cannot be compared to original Indian cuisine, which I have tried in India. 

It is obvious that India is a huge country with different ethnicity and culture, therefore cuisine varies in different regions. In this post I'm going to describe cuisine in northern part of the country.

First four days of our stay in India we spent at our friend's family house, in a small village called Padla, which is situated around 150 km far from New Dehli. Yash's family is very traditional, in many ways, which also means that they don't eat meat or any ingredients which are associated with killing an animal (including eggs). Proteins in their diet come from leguminous plants (bean, chickpea, lentil) or from dairy products. Vegetables combined with cereal products (all kind of breads), dairy products (cheese, milk fat) and rice, together with aromatic spices make very tasty and healthy cuisine.

If you are in India, forget about cutlery. You can help yourself with tasty bread - naan, roti or paratha. These breads are mostly made of different kind of flour, baked or fried. Can be served with butter and seasoned with garlic. People tear of a piece of bread, use it to rake food on the plate, make a small wrap and put into their mouth. It is not so easy for those who were taught to eat with fork and knife, but with a little practice it can be done. I especially like naan, which is thick and nourishing, and it's available here in Denmark too. For people with smaller appetite naan can be eaten as a dish as itself, heated in oven with melted butter.

Paratha is a kind of pan cake with a filling between two layers of cake. In Yash's home we ate paratha filled with cauliflower, potatoes, and onion, but I suspect that ingredients depend on cook's imagination. All dishes in our host's house were fresh, mild, simple and tasty. For those who prefer something spicy, pickles were served. Pickles in India are made from citrus, marinated in very spicy liquid. You should take just a little piece of pickle on your plate, cut it into very small pieces and partially eat as a side dish during meal.

During the wedding ceremonies a bit more sophisticated dishes are served; for sure those dishes were more spicy. My favorite dish became palak paneer which is made of stewed spinach, mashed tomatoes and paneer - kind of curd cheese. My friend once prepared it in Denmark and from that time it is the best Indian dish I have ever eaten. In general, each dish which contains paneer is delicious :-) In India you can even find a burger with paneer in McDonalds, which I've never tried because It thought that it would be a culinary crime to visit McDonald in India. All McDonald's restaurants serve the same kind of food all over the world, but I was wrong.

As a side dish you can also try a raw vegetable salad, made of sliced cucumber, tomato, onion and radish. It won't be anything special if these vegetable aren't so delicious and totally different in taste than those we could buy in supermarkets. People normally drink cold water, but after meals Indian tea is served. In Europe you can buy Indian tea in some cafetieres, and it is commonly known as chai latte. This kind of tea is very sweet and seasoned with ginger, glove, cardamom and cinnamon. It is also very sweet and contains fat milk. Once I drunk Indian tea  on foggy and fresh morning, ate rasgulla and kind of fried cake, and it was the best breakfast I have eaten while staying in India. Sometimes, in very cold and dark evenings, I prepare sweet and milky Indian tea.

Desserts and sweets is my favorite subject, because I love sweets and I can't deny it. Lot of sweets is made from sugar and milk. Some sweets are served in cubes and remind toffee; others are ball shaped and flavored with coconut or saffron. Instead of caramels they produce a kind of white sugar bonbons which bring associations with Easter sugar lamb - very popular in Poland. You can also try rice or rice flour snacks. My favorite Indian dessert became kulfi - a kind of ice cream. There was one man in Padla, who produced kulfi. Once he came to Yash's house and brought small wooden box with kulfi serving set inside of it. Few layers of fabric and newspaper was enough to prevent melting. It is difficult to describe kulfi's consistency. This dessert is very thick and creamy, usually flavored with cardamom, pistachio or rose aroma. The other dessert we tried was rasgulla - a semolina and cheese balls with sugar syrup.

It is quite common for Indian people to eat in restaurants or snack-bars. You can get something warm and spicy on a market place or somewhere close to touristic attractions. Meals served in hotels are very similar to Indian cuisine served in Europe. It is worth to remember that our digestive system can be very sensitive on foreign bacterial flora. If you don't have any medicines to prevent you stomach against indigestion, you may loose your appetite very quickly. In the end of our journey we have also missed European food... just a little bit. On the way home we dreamed about minced meat cutlets served with mashed potatoes and dill :-)

I strongly recommend Indian cuisine to all people who are willing to experiment with exotic tastes. If you like cooking, I assure that you can make something really good and healthy with just few simple ingredients and some specific spices. If you visit your kitchen only to make tea, I recommend to visit nearest Indian restaurant - it is worth. Bon appetite.

* * *
I would like to dedicate this post to our Indian friends who cooked for us Indian food in Denmark; special thanks to women from Yash's home, who were very friendly and warm: to his mother, aunts, to Rada - Yash's sister and his two sisters-in-law. I am grateful that they allowed us to be a part of their life. Thank you :-)

Saturday, January 21, 2012

Hinduski Ślub - część II / Hindu Wedding - part II

[scroll down for English]
Akt zawarcia małżeństwa to niemal we wszystkich kulturach symboliczne połączenie dwojga ludzi. Niezależnie od tego, czy jest to ceremonia w urzędzie stanu cywilnego, tradycyjny ślub w kościele chrześcijańskim, czy poprowadzona przez bramina, długotrwała uroczystość, na którą składają się tajemnicze wedyjskie rytuały - cel jest zawsze ten sam. Młodzi, w obecności, rodziny i przyjaciół, związują swój los przysięgą, zgodnie z którą przez życie będą kroczyć razem. 

Symbolika ślubu w północnych Indiach jest bardzo wyrazista, a tradycje związane z tym przepięknym wydarzeniem są kultywowane do dzisiaj, nawet w regionach, gdzie widoczny jest wpływ kultury zachodniej. Karawany ślubne dostojnie suną ulicami miast i wiosek, a weselnicy zgromadzeni wokół tworzą radosny, rozkrzyczany i roztańczony orszak. Ale po kolei. Zacznijmy od początku (tych, którzy nie czytali piewszej części wpisu odsyłam do mojego poprzedniego posta -  znajdziecie tam opis rytuałów i przygotowań przedślubnych). 

Ostatni raz kobiety błogosławią pana młodego

Pan młody na oczach całej rodziny przygotowuje się do podróży

Mama pana młodego nie uczestniczy w ceremonii zaślubin

Wczesnym rankiem, w dniu uroczystości zaślubin budzą nas bębny. To kobiety z rodziny pana młodego zebrały się na ganku, przed drzwiami do sypialni i po raz ostatni dokonują ceremoni oczyszczania oraz błogosławią przyszłego małżonka. Następnie na dziedzińcu, wewnątrz domostwa, pan młody w asyście niemal wszystkich gości weselnych oraz ekipy kamerzystów i fotografów szykuje się do ostatniej ceremonii przedślubnej - rytualnych odwiedzin wszystkich świątyń i kapliczek znajdujących się w wiosce. Atmosfera jest lekko nerwowa, gdyż muzykanci niezbędni w ślubnym orszaku nie przyjechali na czas. Wreszcie przed dom podjeżdża motor, a na nim trębacz i trzech bębniarzy.


Orkiestra





Pan młody wyrusza z rodzinnego domu



Zanim młody opuści rodzinne strony i uda się do domu swej narzeczonej by ją poślubić, dosiada klaczy i dumnie przejeżdża uliczkami wioski. Przed orszakiem ślubnym kroczy orkiestra. Jeden z bębniarzy zdaje się głośniej uderzać w swój instrument, gdy tylko zauważa mnie z aparatem. Za orkiestrą jedzie kawaler, następnie kroczy matka i kobiety niosące dary świątynne, oraz cała rodzina, która zjechała na ślub. Po drodze przyłączają się też dzieci z sąsiedztwa, a gapiowie wylegają ze swoich domostw i z podziwem obserwują barwny orszak.

Pan młody wraz z najbliższymi modlą się w kaplicy

W drodze do następnej kaplicy

Auta ślubne oznaczane są naklejkami z takim oto obrazkiem - młodzieniec w turbanie dosiadający konia

Orkiestra

Kawaler odjeżdża do kaplicy położonej poza granicami wioski


Pan młody ze swoją mamą, w świątyni

Mieszkańcy wioski przyglądają się orszakowi ślubnemu



Ciotka pana młodego podąża z darami świątynnymi


Dawniej młody podróżowałby w ten sposób aż do wioski swej przyszłej żony, jednak dziś przesiada się w auto i odjeżdża do miasta oddalonego o 5 godzin jazdy. Tam, w specjalnej sali weselnej czeka na niego rodzina panny młodej - wśród nich teść i szwagier. Goście natomiast mają do dyspozycji bufet na świeżym powietrzu oraz salę z drewnianym podestem. Z głośników płynie dyskotekowa muzyka, jednak nikt z dorosłych nie tańczy. Tańczą natomiast małe dzieci, nastolatki i my... bo ciężko jest odmówić rozentuzjazmowanym dziewczętom, w momencie gdy wszystkie oczy weselników skierowane są na nas. Ciężkie saree wyszywane złotą nitką, tysiącami koralików i cekinami niesamowicie ogranicza ruchy, więc mój taniec pozbawiony jest gracji i swobody. Ciasno zawiązana halka pozbawia też apetytu, chociaż stoły uginają się od egzotycznych smakołyków, których nie dane mi będzie zakosztować w hinduskiej restauracji. W dodatku, mimo że jesteśmy tylko gośćmi, nieustannie budzimy ogromne zainteresowanie. Czekamy z niecierpliwością na przybycie panny młodej. Do północy dostajemy jeszcze zaproszenie na ślub kuzyna, o którego istnieniu nikłe pojęcie ma nawet sam gospodarz, a także poznajemy kobiety z rodziny Ritu (narzeczonej Yasha), a wśród nich babcię staruszeńkę, która błogosławi nas w powitalnym geście. W tzw. międzyczasie udajemy się na odpoczynek do specjalnie przygotowanych sal. Mężczyźni i kobiety przebywają w osobnych pomieszczeniach wyłożonych na podłodze materacami. Kobiety przebierają się w odświętne saree; jest czas, żeby się odświeżyć. Dzieci niechętnie kładą się spać. W końcu nadchodzi północ.


Mężczyźni z grona pana młodego w oczekiwaniu na przybycie narzeczonej


Pan młody oddala się od hotelu, aby dokonać symbolicznego wjazdu w orszakiem ślubnym. Na jego czele orkiestra zamienia się w ryczący pojazd z głośnikami, tuż za nim drogę oświetlają mężczyźni z lampami, które podtrzymują na owiniętych turbanami głowach. Otaczają oni orszak weselników z obydwu stron. W środku paradują mężczyźni - jest bardzo głośno, a w powietrzu czuć wilgoć nocy. Podekscytowani goście zmierzają do miejsca zaślubin. Na końcu podąża rydwan ciągnięty przez parę wystrojonych koni, a w nim, pośdród kwiatów i złotych dekoracji dumny jak paw i wystrojony jak książę - pan młody - ubrany w tradycyjną kremową kurtę i czerwony turban. 


Pojazd z muzyką i generatorem prądu na czele orszaku

Kareta z panem młodym


Pozujemy, a ja w duchu klnę się, że już nigdy nie założę saree

Mężczyźni oświetlają drogę 

Mężczyźni tańczą, w tle strzelają petardy - jak się żenić, to z pompą
Na miejscu jest już  panna młoda. Obydwoje wkraczają na podest ustawiony po środku dziedzińca przed salą weselną. Dziewczyna ubrana jest w czerwone saree z cieżkiej, wyszywanej koralikami i kamyczkami tkaniny. Warto dodać, że czerwień to w Indiach kolor symbolizujący czystość i niewinność. Tradycyjne uczesanie dziewczyny to wysoki kok na czubku głowy, który schowany jest pod pallu - górną częścią saree. Od nosa do ucha ciągnie się złoty łańcuszek a na szyi wisi złoty naszyjnik. Ręce i stopy ozdabia henna, której zrobienie zajęło 4 dni. Mocny makijaż zamienia młodą i niewinną dziewczynę w dojrzałą kobietę. Młodzi spotykają się na szczycie platformy ozdobionej ustawionej po środku dziedzińca przed salą weselną. Tam symbolicznie wymieniają się girlandami. Następnie spod sufitu zadaszenia wysypują się płatki kwiatów a mechaniczne urządzenie obraca młodą parę dookoła, tak aby zgromadzeni z obydwu stron goście mogli dobrze przyjżeć się nowożeńcom. Po tej symbolicznej ceremonii przychodzi czas na rodzinne fotografie. Młodzi zasiadają na sofie wewnątrz sali weselnej i pozują do zdjęć z najbliższą rodziną i przyjaciółmi.


Pan młody w karocy -  jak książę

Ceremonia powitania

Pan młody wchodzi na podest, trzyma girlandę, którą za chwile nałoży na szyję
swojej żony


No i po wszystkim - teraz są mężem i żoną



Chwila na fotografie z rodziną


Teraz czas na długotrwałą ceremonię poprowadzoną przez bramina (kapłana). Młodzi zasiadają pod specjalnym baldahimem i wpólnie składają dary bogom - garściami wsypują je do świętego ognia symbolizującego bóstwo Agni (z sanskrytu - ogień), które w tradycji wedyjskiej pełni funkcję pośrednika między człowiekiem a panteonem ważniejszych bóstw. Najważniejszym elementem tej ceremonii jest wspólne obejście świętego ognia przez nowożeńców. Kilkukrotnie okrążają stanowisko modłów, ostrożnie stawiając krok za krokiem. Są to ich pierwsze wspólne kroki w życiu. Mężczyzna czyni czerwony znak na czole swojej żony - od teraz przedziałek u nasady włosów kobieta będzie naznaczań w ten sam sposób, aby zasygnalizować przynależność do swojego męża. 



Małżonkowie składają dary bogu Agni - bogu ognia, który niesie je do pozostałych
bóstw

dary dla Agni
Ceromonię ślubną prowadzi bramin

Nagle do sali weselnej wkraczają hidźry - przedstawiciele tzw. trzeciej płci. Hidźrą zostaje mężczyzna, który nie utożsamia się ze swoją płcią, bądź człowiek, który urodził się z narządami płciowymi męskimi i żeńskimi jednocześnie. Widok dziwnych "kobiet" wprawia w nas w osłupienie. Jedna z nich na powitanie grubym głosem wykrzykuje "ram, ram" (nieformalne przywitanie), a mężczyźni zaczynają grać na bębnach. Hidźry tańczą, a taniec ten jest bardzo żywiołowy. Hidźry pełnią w społeczeństwie określoną rolę - trudnią się żebractwem lub prostytucją. Często uczestniczą też w ceremoniach zaślubin, gdzie nieproszone zjawiają się i tańczą. Taniec hidźr ma wróżyć powodzenie i płodność, jednak ja odnoszę wrażenie, że goście weselni odnoszą się do nich z chłodną rezerwą i nieufnością.

Hidźra tańczy


Monotonna modlitwa bramina i towarzyszące jej rytuały trwają do samego rana. Po śniadaniu goście i młodzi udają się do domu pana młodego. Tam czeka ich szereg rytuałów symbolizujących przyjęcie nowej kobiety do rodzinnego domu pana młodego.
Wspólne odwiedzanie świątyń nie tylko ma na celu złożenie ofiar bogom, to też okazja aby zaprezenować mieszkańcom wioski nowego członka rodziny. Uroczysty orszak znowu przemierza wąskie uliczki i zatrzymuje się za murami kapliczek i świątyń. Dym z gadzideł gryzie w oczy i unosi się w ciepłym powietrzu. Wreszcie mężczyzna wprowadza dziewczynę na teren domostwa. Zaczyna się mniej mistyczna część rytuałów, która przypomina gry i zabawy znane w naszej tradycji jako oczepiny. 



Młoda żona zakrywa twarz - wedle zwyczaju odkryje ją dopiero, gdy jej zapłacisz

Kobiety przesiadujące przy kaplicy służą dobrą radą

Małżonkowie połączeni są dupattą - elementem stroju pana młodego 

Szwagierka asystuje młodym małżonkom przy składaniu darów w świątyni


Na drodze do sypialni ustawione są skorupy glinianych naczyń. Młodzi na zmianę kruszą je pod stopami torując drogę do wspólnego łoża. Następnie zasiadają na ganku, gdzie gromadzi się też cała rodzina. Na podłodze pojawia się miska wypełniona zabarwioną mlekiem wodą i płatkami kwiatów. Na dnie naczynia ukryte są monety i biżuteria. Zabawa się rozpoczyna i młodzi siłują się w wyławianiu artefaktów. Wygrywa pan młody, który pod koniec zabawy wylewa całą zawartość miski na zgromadzonych wokół uczestników zabawy. Wieczór kończy się przy akompaniamencie bębnów i dzwonków na kostkach tańczących kobiet. Młoda małżonka nuci nieśmiało piosenkę, której znaczenie pozostaje dla nas niezrozumiałe. To nasz ostatni wieczór w rodzinnej wiosce pana młodego, Padli. Nazajutrz udamy się do Agry, a o naszych przygodach podczas podróży przeczytacie w kolejnym poście. 





* * *
In almost all cultures marriage is a symbolic connection of two souls. No matter if it is a secular marriage ceremony in a city hall, or a traditional wedding in a Christian church, or a long and meaningful Vedic ceremony - the purpose is always the same. A young couple vows with a company of their family and friends, that from now on they would be always together. 

A symbolic meaning of marriage in northern part of India is very expressive. Traditions associated with this beautiful and profoundly moving event are still very strong, even in regions being under the strong influence of western civilization. Wedding caravans go along streets of cities, towns and small villages. Wedding guests dance and laugh, making the event very festive. But lets start from the beginning (those, who haven't visited my last post are encouraged to read it to learn about pre-wedding ceremonies). 


It was early morning of the wedding day and we were woken up by the ceremonial drums. Women from groom's family started the cleaning ceremony for the last time. Then the groom was dressing up with the company of camera man, photographers and his entire family, who arrived to Padla to assist in his wedding. This was the last preparation before he had left his family home and met his would-be wife. The atmosphere was a little bit nervous because the orchestra hadn't came on time. Finally the old black motorcycle appeared - three drummers and one trumpeter arrived. 


Before the groom left his home, he had had to visit all chapels and temples in the village. He did the ceremonial ride on a horse along the villages streets. On the front of the retinue there was an orchestra, then the groom, his mother and women from the family. One of the drummers seemed to play harder, every time he had seen me. On the way small children from neighborhood joined and all villagers went out from their houses to see what was going on. 

Many years ago a groom used to travel this way to the bride's house. Nowadays people get marriage with partners from distant places, therefore they usually travel by car. So the groom did. He got in the car and went to the wedding place - a specially decorated wedding hall in a hotel. He was welcomed by men from the groom's family - they were hosts this evening. Guests could try delicious food from the outdoor buffet or dance in the wedding hall, but nobody danced. Nobody, except children, teenage girls and... us. It was really hard to refuse dancing when a young excited girl asked and all eyes were directed on us. Heavy, embroidered saree constricted my moves, so I felt clumsy and awkward. The petite coat was tied so strongly, that I lost my appetite, although tables were full of exotic and delicious specialties, which I would never have an occasion to try in Europe. I wasn't use to wear saree, but I could't resist to dress like Indian woman. I had to, if I wanted to be one of them.


In addition, even if we were only guests, attention was constantly focused on us. We were waiting for the bride to come impatiently. Until midnight we were invited for another wedding of a groom's cousin. We also met women from bride's family and were blessed by her grandmother as a welcoming gesture. In the meantime we also went rest in special rooms - women and men separately. Women had occasion to get dressed in more festive saree, refresh or get their children to sleep. Finally midnight came.


The groom drew away in order to get into the chariot and make a symbolic arrival into the wedding place. In the front of the groom's followers there was an orchestra, but musicians were replaced by a huge car with large speakers.  Just behind the car there were men with lamps upon their heads to light the road. They surrounded wedding guests who were walk inside the cortege. The groom was at the end in the chariot with two white horses. He was dressed in the traditional, cream kurta and red wedding turban. In this outfit he looked almost like a prince. 


The bride was already waiting. They stepped up on the large, decorated platform to exchange garlands - they did it as a part of symbolic ceremony to show that they are a husband and wife. The bride was dressed in red, embroidered saree, made of very heavy and decorated fabric. It is worth to mention that red color symbolize pureness and innocence.  Her hair were styled in a bun on the top of her head, which was covered by a pallu - end part of saree. She also had an earning connecting her nose and ear. She worn jewelry - all made of gold. It took four days to make a bridal henna on her hands and feet. 
After fresh married couple had exchanged garlands there was a time to be photographed with entire family. They sat down on a red sofa and posed. Afterwards they continued marriage ceremonies which lasted until early morning. One of the most important ceremonies was making steps around the holy fire of Agni deity. They also sacrifice gifts to Vedic gods trough putting them into the holy fire. Agni mediates between human and goods by taking gifts and carrying them to these goods. Man also made a red mark on his wife's forehead in order to symbolize that he took her under his protection. 


Suddenly into the wedding hall came hijras. Hijras are physiological males who have feminine gender identity, women's clothing and other feminine gender roles. Initially we thought that they were just weird and ugly women, who came to beg for money. But we realized that they are not women as one of them greeted us with hoarse voice of a male.  They started to dance. It should be mentioned that hirjas have special role in Indian society - they live in well-defined communities and their occupation may be paupers or sex-workers. Sometimes they visit weddings to dance and collect money. Hijras' dance supposed to be a good omen, but all people in the wedding hall looked at them suspiciously. I feel sorry for them and I really liked the dance they made, I would also say that I have admired them a little bit - it is not easy to be treated like a freak.


The ceremony in wedding hall finished in the early morning. The couple returned home - groom's home, which from that time became the bride's home too. According to tradition they visited all chapels and temples in the village. That was also an occasion to present the wife to villagers. Wedding ceremonies finished in the evening with games and plays - the couple had to crush pots laying in front of their sleeping room or search for valuables in the dish filled with colored water.